> > > BeatIt recenzuje: APPICE – “Sinister”

Jakiś czas temu informowaliśmy o tym, że bracia Carmine i Vinny Appice szykują wspólną płytę studyjną pod szyldem APPICE. Wydawnictwo to jest już na rynku i sądzimy, iż portal perkusyjny w szczególności powinien się mu przysłuchać i zrelacjonować swoim widzom i czytelnikom, co na jego temat sądzimy. Jest tak nie tylko dlatego, że mamy do czynienia ze wspólnymi nagraniami dwóch spokrewnionych perkusistów, ale przede wszystkim dlatego, że to bębniarze wybitni (przypomnijmy tylko kilka klasycznych sytuacji: Vanilla Fudge, Rod Stewart, Black Sabbath, DIO).

Carmine Appice Vinny Appice Sinister beatit.tv

Płyta jest owocem gwiazdorskich sesji, ponieważ każdy numer firmuje inna konfiguracja gitarzystów, i wokalistów znanych z grup takich jak: Guns N’ Roses, Whitesnake, Govt’ Mule, Quiet Riot czy McAuley Schenker Group. Znalazło się tam również miejsce dla naszego Igora Gwadery z Anti Tank Nun, który miał swój wkład kompozytorski w numery “Danger” i “Bros In Drums“.

Przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli od bębnów 😉 Album jest zmiksowany w taki sposób, że Carmine Appice słyszalny jest w prawym kanale, a jego brat Vinny w lewym. Dzięki temu już w tytułowym numerze otwierającym stawkę słyszymy który z braci gra w danym momencie przejście (a jest ich tam sporo). Wyraźnie słychać także to, że panowie często grają dokładnie to samo, często wymieniają się przejściami, ale także wzajemnie uzupełniają swoje partie. W tym ostatnim wariancie słychać, że gdy w lewym kanale odbywa się kanonada, w prawym mamy tylko cykanie hi hatu lub odwrotnie, gdy grają prosty beat słyszymy który z nich w danej chwili gra duszki, a który nie, a w ostatnim refrenie singlowego “Monsters And Heroes” perkusiści wspólnie wykonują figurę rytmiczną uderzając w werbel na zmianę. Tytuł kawałka numer 5 (“Drum Wars“) mówi sam za siebie. “Bros In Drums” z kolei nie jest bitwą perkusyjną, tylko opowieścią o tym, jak bracia dorastali w miłości do bębnów (mamie podobało się miej). Najmniej przekonuje medley utworów Black Sabbath, czyli “Sabbath Mash“.

Sinister” braci Appice to płyta oparta w całości na repertuarze hardrockowym, a zatem jeśli kogoś ten styl absolutnie odrzuca, to nawet fakt, że grają na niej dwaj bębniarze jednocześnie niewiele pomoże. Jednak wszyscy pozostali, a zwłaszcza maniacy bębnów będący fanami rock and rolla, mogą spokojnie zabrać się do słuchania, a być może niejedno wynieść dla siebie. Warto!

Vik

Share