Łukasz “LooKi” Kulczak to wirtuoz gitary z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem. Debiutował w częstochowskim zespole Silent, a od tamtego czasu zapisał na swoim koncie współpracę z takimi artystami jak m.in.: Gabriel Fleszar, Robert Chojnacki, Mietek Szcześniak & Gospel Joy, The Company, Rick Latham (B.B. King, Juice Newton, Edgar Winter), Natalia Safran, Amaryllis, ProgEnergy, Grzegorz Kupczyk, Halina Benedyk, Jeff Shiffman, Michał Lonstar, Dariusz Kozakiewicz (Perfect), Sympho house (muzyka house z orkiestrą ), Kasia Wilk, Kasia Rościńska, czy Daniel „Wolny” Moszczyński. Obecnie jest członkiem zespołu Lombard, a także prowadzi własny LuKi Kulczak Electric Band.
Aktualnie muzyk ten robi ważny krok na swojej drodze artystycznej, wydając pierwszą solową płytę, zatytułowaną “1981“. Zawiera ona autorski, w pełni instrumentalny materiał muzyczny, utrzymany w stylistykach fusion, rock oraz funk. Słuchacze mogą także spodziewać się po niej solidnego skoku adrenaliny, wywołanego wysokooktanowym sheddingiem. Wśród gości znajdą się następujący gitarzyści: Tomasz Andrzejewski (kompozytor, muzyk sesyjny, edukator i aranżer), Brett Garsed (John Farnham, Planet X), Wojciech Hoffmann (Turbo), Wojciech Oliński (Lanberry), Stephen Ross (artysta wytwórni Shrapnel Records), a także Marco Sfogli (James LaBrie, Virgil Donati). Na instrumentach klawiszowych zagrał Łukasz Makowiak, a bas obsłużył Paweł “Kosa” Kosicki – kolega lidera z Lombardu. Za realizację dźwięku, miks i mastering odpowiada Łukasz Kaczmarek.
Zamówienia można składać: https://lukikulczak.pl/1981-album/
Perkusistą podczas sesji nagraniowych do tego albumu był Maksymilian Mińczykowski – kolega Łukasza z Lombardu, współpracujący z liderem także w LuKi Kulczak Electric Band.

Zdjęcie: Beata Szymkowiak
Jest on absolwentem Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu w klasie perkusji. Ma w swoim muzycznym C.V. występy i/lub nagrania z następującymi artystami: Orkiestra Reprezentacyjna Sił Powietrznych (wystąpił z nią w Kongresie Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie), Lombard, Dizzy Boyz Brass Band (jazz nowoorleański), Karol Big Band, Jeremi Sikorski, Adam Czech, Morrison Tres, Marek Raduli, Jerzy Styczyński, Mango Tango (fusion, funk, pop), Hołdys/Waglewski/Karimski, Karimski Orchestra. Współpracuje z Teatrem Nowym im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu, Narodową Orkiestrą Dętą oraz Orkiestrą Miasta Poznania. Prowadzi także klasę perkusji w Zespole Szkół Muzycznych w Poznaniu. Współpracuje z markami Soultone Cymbals, Rohema Drumsticks oraz FATfreq.
Maks ma także na swoim koncie kilka nagród: I nagroda podczas VI Avant Drum Session (Poznań, 2011 r.), I nagroda na Ogólnopolskim Konkursie Perkusistów Wojska Polskiego (Bydgoszcz, 2019 r.), I nagroda na XXIV Big Band Festiwalu (Nowy Tomyśl, 2019 r.) oraz nagroda dla najlepszego solisty tego festiwalu. Warto również wspomnieć o nagrodach zdobytych przez niego w konkursach organizowanych przez nasz portal: II nagroda na Konkursie Werblowym EduDrum (2020 r.), a także I nagroda w Beat It Challenge (2026 r.).
Oto kilka fotek z sesji nagraniowej Maksa Mińczykowskiego (autor: Ł. Kulczak)
Maks Mińczykowski tak opowiada nam o tej sesji nagraniowej:
“Korzystałem z dwóch zestawów perkusyjnych. Większość płyty nagrałem na klonowym DW Performance w konfiguracji 22″, 10″, 12″, 16″ z naciągami Remo Emperor Coated. Na tych bębnach gram na codzień w Lombardzie. Drugim setem był Premier Elite z lat 70. w konfiguracji 22″, 12″, 13″, 14″. Korpusy są wykonane z mahoniu i mają bukowe pierścienie wzmacniające. Muszę powiedzieć, że gdybym miał jeszcze raz podchodzić do nagrywania tej płyty, to możliwe, że nagrałbym ją w całości na tym bębnie. Zabrzmiał pięknie z naciągami Remo Controlled Sound Clear i chyba nawet lepiej się sprawdził do takiego grania, jakie LooKi prezentuje na tym albumie. Werble to Ludwig Black Beauty 14″ x 6,5″ (do niższego stroju) oraz Supraphonic 14″ x 5″ z 1970 r. (do wyższego stroju). Blachy to Soultone: crashe z serii Vintage 17″ i 18″ (brzmią ciemniej), crash Custom Brilliant 16″ (jasne brzmienie), crash 19″ z sygnaturą Jonathana Moffetta, ride Extreme 20″ (gruby, mocny, rockowy, skupiony, selektywny i dość jasny), hi hat Custom Brilliant 14″ (również jasny) oraz china FXO 6 18″ (“6″ oznacza, że ma 6 dziur) – często używam jej pod solówkami, żeby jeszcze podnieść napięcie po przejściu z ride’a. Do tego splash Custom 10″ i Custom Brilliant 12”. Było tego trochę, ale chodziło o to, żeby sobie troszkę pokombinować z brzmieniem blach.
LooKi zaprogramował wszystkie partie bębnów, co znaczy, że groove’y, akcenty i niektóre przejścia były już przez niego przygotowane. Moją rolą było zrobić z tego muzykę poprzez dodanie władnego feelingu i potraktowanie hi hatu jako swoistego «kleju». Kilka razy pod wpływem adrenaliny zaimprowizowałem jakieś przejście. Sądzę, że to dodało odrobinę świeżości do tego, co zostało wcześniej zaaranżowane, a szef mi zaufał. Były też momenty, kiedy Łukasz chciał, żebym zagrał tak, jak on sobie wymyślił (np. numer “LooKi 81”). Kawałek “Pink Magic” to osobna historia. Był trudny do zagrania ze względu na zmieniające się style i nieregularne metra. Nagrywałem też po dwie-trzy wersje, dzięki czemu LooKi mógł sobie wybierać fragmenty i łączyć w całość. Zawsze jednak nagrywałem utwory od A do Z, żeby była dynamika, żeby numer się rozwijał i żeby było widać jedną myśl, a nie sklejkę pomysłów. “Cosmic Mess” to z kolei przykład tego, że gdy inny muzyk w zespole programuje bębny, to pojawiają się pomysły, na które perkusista nigdy by nie wpadł. Naturalnie czasami coś bywa niemożliwe do zagrania, ale generalnie cieszy mnie takie podejście, bo jest rozwijające. W tym numerze udało mi się dołożyć fajny hi hat przy zachowaniu wszystkich pomysłów Łukasza. W kawałku “Mysterious Riddle” zaproponowałem coś od siebie – figurę werblową w stylu nowoorleańskim. Mistrzem tego typu rzeczy jest Peter Erskine i to on mnie do tego zainspirował. W “Love Injection” nastąpiła ta zmiana z DW na zestaw Premiera, a także z werbla Black Beauty na Supraphonic. Miałem tu swoją koncepcję partii bębnów, ale Łukasz słyszał je tam po swojemu. Uważam, że jeśli gram dla kogoś, to moim zadaniem jest realizacja wizji artysty. Dodałem do tego kilka własnych pomysłów i sądzę, że efekt jest co najmniej zadowalający. Numer “Mr. Funnkenstein” był dla mnie dużym wyzwaniem. Jak go pierwszy raz usłyszałem, to myślałem, że nie dam rady tego zagrać. Musiałem się w niego wgryźć, zwolniłem sobie tempo o połowę, a potem dodawałem po kilka BPM i tak dochodziłem powolutku do tego szybkiego tempa. W części solówkowej dograłem też perkusjonalia. Wzorem Neila Pearta starałem się w tych numerach tu i ówdzie wprowadzać elementy dla siebie nowe, żeby nie polegać wyłącznie na tym, co już wcześniej umiałem i dobrze znałem.
Płytę nagrywaliśmy pod okiem znanego poznańskiego realizatora Łukasza Kaczmarka. Podczas tej sesji czułem się bardzo komfortowo – czułem wsparcie ze strony realizatora, a także otwartość na sugestie. Jesteśmy z Łukaszem Kulczakiem bardzo zadowoleni z brzmienia, które «ukręcił».
Dzięki tej sesji nauczyłem się paru nowych rytmów, w kilku momentach musiałem zmienić myślenie, a także kolejny raz przekonałem się, że warto się przygotować do nagrań, wszystko sobie rozpisać, a następnie mieć w sobie tyle elastyczności, żeby umieć później z niektórych rzeczy zrezygnować, jeśli sytuacja tego wymaga.”
Oficjalna strona Łukasza Kulczaka: https://lukikulczak.pl/
FB: https://www.facebook.com/luki.kulczak
Instagram: https://www.instagram.com/luki.kulczak/
YT: https://www.youtube.com/@LuKiKulczak
Maks Mińczykowski na FB: https://www.facebook.com/maksymilian.minczykowski
Instagram: https://www.instagram.com/maksymilian.minczykowski/
Linki:
https://www.lombard.pl
https://dizzyboyz.com
https://mangotangomusic.com








